Użyłam trochę pasty strukturalnej i lakier pękający jednoskładnikowy. Trochę podkolorowałam farbkami i gotowe.
piątek, 6 listopada 2015
Skrzyneczka na wino w kolorach pomarańczy
Użyłam trochę pasty strukturalnej i lakier pękający jednoskładnikowy. Trochę podkolorowałam farbkami i gotowe.
poniedziałek, 22 czerwca 2015
ZIELONE
ŚWIĄTKI – ogrowanie moji, fakły – sobótki.
Zielone
Świątki to jedno z bardzo ważnych świąt kościelnych obchodzone w siódmą
niedzielę po zmartwychwstaniu Jezusa, na pamiątkę zesłania Ducha Świętego na
apostołów. Rolnicy oczekują nadejścia lata.
Obsiane pola zaczynają wchodzić w okres wegetacji, a ludzie aby zapewnić
sobie urodzaj i dobry chów zwierząt muszą oczyścić ziemię z wszelkich złych
duchów. Palenie ognisk w wigilię zesłania Ducha świętego, to symboliczne
wypalanie duchów. W jednych miejscowościach spiskich nazywa się ten zwyczaj
sobótkami w innych fakły – polić fakły[1].
We
Frydmanie od pierwszej soboty po Wielkanocy do Zielonych Świątek paliło się
sobótki[2].
Ogniska pali się poza wsią zazwyczaj na pagórkach aby były widoczne dla innych.
W wigilię Zielonych Świątek kiedy to pali się sobótki po raz ostatni, z jednego
dużego ogniska robi się siedem małych, na cześć Ducha św. i Jego siedmiu darów[3].
W
Krempachach sobótki pali się tylko w wigilię Zesłania Ducha św. Kawalerowie w
tym czasie zajęci byli wycinaniem drzewek dla upatrzonych panien, oraz dla
ważnych osobistości we wsi. Natomiast młodsi chłopcy szli palić fakły na skałkach[4]
i pagórkach. Jeżeli zapalono na jednym pagórku, na drugim dawano odpowiedź –
też palono ognisko i tak kilka ognisk płonęło na wzniesieniach otaczających
wieś.
Wycięte
drzewka stawiano w nocy przed domem gdzie znajdowały się dziewczyny. Dawniej
były to modrzewie, nazywane „maje”, potem stawiano świerki – gdy była przecinka
młodego lasu, a następnie olchy. W Krempachach był
zwyczaj, że duże moje stawiano przy
kościele, przed domem sołtysa, przewodniczącego Rady Urbarialnej i przy
sklepie. Miały one wysokość około 15 metrów. Na czubku takiego maja, przyczepiano małą choinkę
ozdobioną kolorowymi wstążkami. Całe drzewko było okorowane gładkie[5].
Na jednym z tych wysokich maji, na
tym który znajdował się przed sklepem wieszano kilogram kiełbasy i butelkę
wódki. Odbywały się zawody: kto wyjdzie i zdejmie zawieszone fanty, będą jego
własnością. Ponieważ drzewo było świeże i śliskie nie łatwo było wspiąć się na
szczyt. Jednak zawsze komuś się udało, lecz zanim to nastąpiło rzesza
obserwatorów miała wyśmienitą zabawę z nieudanych prób poprzedników. „Duze moje
przi kościele, urbarskiymu, ryftorzowi i przi sklepie. Wysokie moje, ołupione,
na wiyrchu smrecek i wstazeckami umojone. Przi sklepie wiysali tys kilo
kiełbasy i flaske gorzołki. Fto sie wyspiyndro na niego i weźnie to weźnie. Moj
był wysoki na 15 metrów”[6].
" Ogrowanie moji" w Łapszach Wyżnych
Zwyczaj
ogrowania moji czyli chodzenie grupy kawalerów i muzykantów po wsi.
Przy każdym domu, gdzie była panna i postawiony w
noc przed Zielonymi Świętami moj
– drzewko udekorowane wstążkami, grano i
śpiewano a dziewczyna musiała być obtańczona. Za to rodzice tej dziewczyny,
dawali datek na tacę dla starosty, który rządził tym orszakiem. W śród
uczestników tego zwyczaju był tzw. Pôn
i Cyganie. Pôn był prowadzony przez dwie dziewczyny miał
na sobie paradny ancug lub frak i
cylinder, albo wytworny kapelusz. Był przyjmowany przez gospodarzy jako pan
włości, sadzano go na najładniejszym krześle i poduszkach (paradnym zogłowku). Cyganie to dwóch chłopaków przebranych
dziwacznie i umalowanych. Jeden ucharakteryzowany
na dziewczynę, drugi na chłopaka, starali się skraść panu tę piękną poduszkę, rozbawić
zebranych, ale również zrobić gospodarzowi psikusa. Jeżeli zabrali poduszkę
wcześniej niż Pôn usiadł, a hajducy
ich złapali, to korbacami (batami)
wymierzali im karę przy wszystkich. Czasami zabierali fant i gazda[7]
musiał go wykupić. Były to przeróżne rzeczy: kury, kozy, barany, nawet
wyprowadzano konia lub klatkę z pisklętami. Ta przyśpiewka jest śpiewana
wyłącznie przy tej okazji.
„Na jakôm
pamiontke moje[8]
stawiajôm :/
na jakôm na
takôm, na jakôm na takôm
ze dziyfce majôm :/
Po odśpiewaniu tej zwrotki przez grupę,
na czele wychodził starosta i do
domowników wygłaszał przemowę, która wychwalała Boga, porę roku i gospodarzy. Brzmiała ona
następująco:
„Kied Pôn Bôg stworzył świat
prziozdobiył go słonkiym, miesiąckiym i gwiozdami,
i ułozył dwanoście miesiync’i, w tym nojpiykniyjs’i miesiąc maj.
Przystrojył go zielyniôm i kfiotkami a my was dôm tymito mojami.
Nie prziśli my tu z muzikôm ino z radościôm i scyrosćiôm.
Wiwat a muzika groj”[9]
Po tej
przemowie następowała dalsza zwrotka tej samej śpiewki:
Wyźryj ze ta dziyfce wyźryj ku
siyni :/
jak ci sie
zielyniôm, jak ci sie zielyniôm
moje przed siyniôm :/
Choć my
Krympasanie lasu nimôme :/
jesce sobie
jesce, jesce sobie jesce
moje
stawiôme :/
Tańcuwali sewci oparzył jyf mrôz :/
dali sie
powiysać, dali sie powiysać
na
jedyn powrôz :/
A jedyn sie urwoł poseł świnie paś :/
Straciył
jedno prosie, straciył jedno prosie
musioł wisieć
zaś :/
Po odśpiewaniu tej piosenki, jeden z
chłopaków z orszaku zamawiał taniec,
bądź to polkę, czardasza lub jakiś inny. Wszystkie panny jakie były w tym domu były zapraszane do tańca i
obtańczone przez kawalerów. Gdy skończono tańce, jako podziękowanie otrzymywano
zapłatę, orszak przechodził do następnego domu i historia się powtarzała.
[1] Fakły – słowo pochodzenia
niem. die Fackel – pochodnia, żagiew. Chłopcy w Krempachach nadal palą fakły
przed Zeslaniem Ducha św.
[2]Do dzisiaj ten zwyczaj się
utrzymuje.
[3] Olchy stawia się pannom
pod oknami domu do disiaj.
[4] Skalice Wapienne –
potocznie nazywane skałkami.
[5] W Rzepiskach te wysokie
maje nie obdzierano z kory, tylko wycinano w niej różnorodne wzory .
[6] Podał Franciszek
Pietraszek z Krempach.
[7] Gospodarz
[8] Sama nazwa „moj, moje”
oznacza drzewo majowe czyli modrzew, z racji tej, że zabrania się wycinać
świerków czy modrzewi obecnie pannom stawia się przed domem olchy. Im więcej
jest tych drzewek tym większe ma dziewczyna powodzenie.
[9] Mowa starosty podczas ogrowania
moji, podana przez Franciszka Pietraszka.
niedziela, 12 kwietnia 2015
Szafa
Wzięłam następną szafę do obróbki. Przykręciłam listwy płaskie a potem ozdobne. Górę szafy ozdobiłam "attyką" a nastepnie całość pomalowałam na biało. Nie mogłam się zdecydować jakich motywów użyć do ozdobienia, jednak róże są w moim otoczeniu wszechobecne i one musiały się znaleźć na szafie. Całość przetarłam zieloną jasną i ciemną farbą akrylową. Wnętrze szafki jest wypełnione konfiturami i nalewkami - jak poprzednia szafa.
Może ktoś się wybierze na degustację?
Tak oto wyszła transformacja starej szafki. Sami oceńcie.
Tak jest teraz
A tak było przedtem
piątek, 3 kwietnia 2015
Wielka Sobota , święconka , pisanki i świąteczne wypieki.
Pisanki z prawdziwych wydmuszek i styropianowe
Pisanka wykonana z wydmuszki jaja strusiego
Jajka styropianowe duże od 12-20cm
Pisanki z wydmuszek z gęsich jaj
Koszyczek wykonany z plastikowego pudełka po truskawkach
a w nim dwie wydmuszki z gęsiego jaja
Koszyczek pisanek malowanych , zdobionych decoupage i reliefem.
Dzień bardziej radosny od poprzedniego to Wielka Sobota. Przed mszą świętą rezurekcyjną, na placu przykościelnym pali się tak zwanego Judasza. Są to gałązki cierni, które ksiądz poświęca lub bazi, które były na ołtarzu poprzedniego roku. Popiół ten zostanie później przesiany i przechowuje się go do Środy Popielcowej, kiedy to zostanie poświęcony i nim ksiądz posypie głowy wiernych.
W tym dniu święci się pokarmy: chrzan, chleb, masło, mięso, jajka, sól. Każda z
tych rzeczy ma wymowę symboliczną spożywając te pokarmy mamy stać się lepszymi.
Sól ma nas chronić od zepsucia, chrzan z jajkami i mięsem musi być ostry
abyśmy zakosztowali smaku octu, jakim napawano Chrystusa na krzyżu. Jajko
– symbol nowego i odradzającego się życia.
Jak po nocy przychodzi dzień tak po śmierci następuje zmartwychwstanie, przejście do lepszego życia. Zielone gałązki bukszpanu lub barwinku oznaczają nadejście wiosny, symbol nieustannego cyklu pór roku – po zimie nadchodzi wiosna, z nią nowe nadzieje i życie. Dzień ten jest wigilią paschalną, oczekiwaniem na cud zmartwychwstania.
Jak po nocy przychodzi dzień tak po śmierci następuje zmartwychwstanie, przejście do lepszego życia. Zielone gałązki bukszpanu lub barwinku oznaczają nadejście wiosny, symbol nieustannego cyklu pór roku – po zimie nadchodzi wiosna, z nią nowe nadzieje i życie. Dzień ten jest wigilią paschalną, oczekiwaniem na cud zmartwychwstania.
W Wielką Sobotę na Gloria trzeba było być
przygotowanym, żeby biec do pobliskiego potoka i obmyć się w wodzie. Woda
symbol życia ma w tym dniu szczególną moc oczyszczania z wszelkich
niedoskonałości człowieka, objawiających się jako zewnętrze lub wewnętrzne
oznaki. Było to ciekawe zjawisko, kiedy zarówno młodzi i starsi, nawet kobiety
z rękami oblepionymi ciastem biegły do
rzeki aby się obmyć[1]. „Jak sie zwony odmykały we Wielkom
Sobote, to nief be co fce, trzabyło sie iść do rzyki myć.(...) Fto mioł jakie
wypryski abo śkraby, to posło to potym”[2]. Wierzono, że obmycie się w
ten dzień w wodzie może uleczyć od wszystkich chorób.
piątek, 13 marca 2015
Obrzędy i zwyczaje na Spiszu
OD ŚRODY POPIELCOWEJ DO WIELKIego piĄtku.
Czas szczególny w kulturze ludowej to okres Wielkiego
Postu, a w szczególności Wielkiego
Tygodnia. W tym oto okresie wykonywano wiele symbolicznych gestów i zwyczajów,
które miały na celu przybliżenie cierpienia Chrystusa, integrowanie się z
cierpiącym oraz zachowywanie wstrzemięźliwości od pokarmów.
Jest to również okres, kiedy umartwianie było widoczne także w strojach ludowych. Zakładano ciemne spódnice i chustki na głowę, chociaż czasami były one ozdobione małymi kwiatuszkami fioletowymi , kremowymi - haftowane ręcznie nićmi jedwabnymi (w późniejszym czasie maszynowo).Każdy okres roku obrzędowego i liturgicznego miał swoje kanony, zwyczaje i całą otoczkę kulturową- tak było i jeszcze jest w Wielkim Poście na Spiszu.
zdobienie fartucha

Czarny gorset basiónowy z kluckami z siuteziu
Kobiety w strojach żałobnych, postnych ale także na chłodne dni
Gorset barsiónowy haftowany jedwabnymi nićmi - chryzantemy
Czarny fartuch niedbowny z fabryczną koronką
Para w stroju zimowym
Początek
Wielkiego Postu to Środa Popielcowa,
kiedy to wierni uczestniczący we mszy
pokutnej otrzymują od księdza symbol tejże pokuty – posypanie głowy popiołem. Popiół
pochodził i pochodzi nadal ze spalonych gałązek cierni i bazi z poprzedniego
roku. Paląc te gałązki przy kościele mówi się, że pali się Judasza. Jest taki
zwyczaj, że kto nie może uczestniczyć we mszy popielcowej prosi, aby
przyniesiono mu popiół do domu (np. chorzy czy obecnie pracujący do późna).
Jeden z domowników pochylając głowę do posypania otwierał równocześnie
modlitewnik, do którego ksiądz nasypywał mu poświęcony popiół. Po przyjściu do
domu, otwierano książeczkę i wypowiadając tę samą
regułę co w kościele posypywano głowę choremu.
Dawniej aby umartwiać swoje
ciało w okresie wielkiego postu wstrzymywano się od wielu pokarmów. Nie chodzi
tu o post w piątek, środa i sobota to były również dni postu. Ogólnie całe
czterdzieści dni poszczono. Garnki do gotowania należało wyszorować na początku
postu piaskiem, żeby przypadkiem nie została tam odrobina tłuszczu, potem
chowano je do kumory – czyli spiżarki, a wyjmowano dopiero na Wielkanoc[1].
„W poście to takie jedzynie było: oleju sie nabiyło. Olej robiyli z siymiynia
lnianego. Kwaśnica z olejym, grule
uwarzone, zuru sie uwarzyło, woda zasmazano, woda bryndzowa – to my bryndze
rozmąciyli w misce na wodzie co sie
grule ocedziyło, takie było jedzynie”[2].
Kobiety w tym czasie chodziły ubrane w ciemne stroje i miały czarne chustki na głowach, co było symbolem smutku i szacunku dla
cierpiącego Chrystusa[3].
W tymże okresie absolutnie było zabronione wszelakie śpiewanie, nawet nucenie piosnecek
światowyf – tzn. piosenek rozrywkowych.
Trzecia
niedziela Wielkiego Postu nazywana w liturgii Czarną, a wśród Górali Spiskich Śmiertnôm
niosła ze sobą ciekawy zwyczaj tzw. Chodzenie ze Śmiertkôm[4] .
Dziewczęta robiły słomianą kukłę,
którą była ubrana w koszulę, spódnicę zwaną burką, na głowie miała
wianek z wstążkami,
lub chustkę a kolorowe wstążki były przywiązane do rękawów. Wyglądało to
w następujący sposób. Po mszy świętej grupy dziewcząt z kukłami zbierały się przy
kościele. Ludzie obserwowali i
komentowali między sobą: ta ładniejsza,
tamta brzydka: „ Hańta chudo, hańta chrubo,” Każda grupa dziewcząt szła w korowodzie przez wieś.
Jedna dziewczyna na czele korowodu niosła kukłę – śmierć, zimę, której należało
się pozbyć aby zawitała wiosna z całą swoją krasą. Niosąc Śmiertkę przez wieś śpiewano piosenkę (tekst poniżej) a raczej
wyliczankę, ponieważ linia melodyczna tej śpiewki wykazuje cechy typowej
wyliczanki dziecięcej.
„Idzie Śmiertka z miasta
Pôn Jezus
do miasta
Studanci jôm niesôm
O jojecka prosôm
Dejcies mi ta dwa jojecka
Będzie piykno kolyndecka”.
Taki korowód wzbudzał ogólne zainteresowanie mieszkańców,
którzy wychodzili przed swoje domy i obserwowali ciekawy pochód. Dziewczęta ze
śpiewem i okrzykami kierowały się za wieś, aby w pobliskiej rzecze utopić Śmiertkę. Potem wracano do wsi i chodząc
od chałupy do chałupy dalej śpiewały pieśni Maryjne i inne a także drugą część
wyliczanki:
Dejcies nôm ta dejcie,
co nôm mocie dać,
Bo wôm kôrke oskubiyme,
pod nozki se pościelyme
Bo nôm zimno stoć”
Za to dziewczynki otrzymywały kolędę, czyli dary w postaci
jajek, które mogły sprzedać a otrzymanymi pieniędzmi się podzielić, gdyż rzadko
zdarzało się aby ktoś ofiarował pieniądze. Czasami otrzymanymi jajkami się
dzielono i odkładano na święcenie.
Zdarzało się też, że gospodarz lub gospodyni nic nie dali, wtedy dziewczęta
krzyczały: „Zeby wom sićkie kory wyzdychały” [5] i szły do następnego domu.
Świyńcynie bazicek w Kwietnóm Niedziele
Świecenie bazi w Niedzielę Palmową
Okres od
niedzieli Palmowej czyli Wielki Tydzień był obwarowany wieloma zasadami, które
przekazywano z pokolenia na pokolenie, nie
w formie pisanej, lecz ustnej. W Niedzielę Palmową – nazywaną Kwietną –
tak na Spiszu jak i wszędzie w kościele katolickim, święcone są palmy, na
pamiątkę wjazdu Jezusa do Jerozolimy. Już kilka dni wcześniej dzieci nad rzekami
lub strumieniami poszukują gałązek wierzby z baziami, pierwocinami nowego roku,
odradzającego się życia. Bazie nazywane na Spiszu bazicki, układano w
wiązankę i okręcano biczem. Bicz ten zrobiony był z lnianych nici. Im był
lepszy pasterz lub za takiego się uważał to miał większą wiązkę bazi i lepszy lub lepiej ukręcony bicz: „Wtedy
jak sie i bazicki świynciyło, to
sie i krynciyło bice. Bicami były
pookryncane bazicki co sie jyf niesło. Bice były kryncone ze lnu. Fto jaki
pastyrz był, taki se bic ukrynciył”[6].
„Kozdy mioł snopecek bazicków, nie tak jak dziś pełno kfiotków i takie tam”[7].
Poświęcone bazie nie były odstawiane do flakona i traktowane jako dekoracja.
Rolnik wychodzący w pole sadzić ziemniaki używał ich jako błogosławieństwa i prosił Boga o dobry urodzaj. Ten
symboliczny gest ukazuje nam jak głęboko zakorzeniona jest wiara i ufność we
Wszechmogącego oraz powierzenie Bogu wszelkich swoich działań.
Wielki Czwartek, dzień wieczerzy Pańskiej
i pierwszy dzień Triduum Paschalnego. W tym dniu na pamiątkę pojmania Chrystusa
są zamknięte dzwony. A więc do czasu rezurekcji czyli zmartwychwstania Jezusa,
nie można używać dzwonów jako głosu nawołującego wiernych do kościoła oraz nie
używa się podczas nabożeństw organów. Śpiew w kościele wykonuje się a capella[8].
„We Wielki Czwartek na Gloria podczas
mszy dzwonią wszystkie dzwony i dzwonki wraz z sygnaturką, poczym dzwony
zawiążą. Od tego czasu nie wolno nigdzie, ani w domu ruszyć dzwonkiem, ani się
śmiać, ani śpiewać. Skrzypce przez cały post wiszą na szopie, by za dotknięciem
ludzkiej ręki nie wydały dźwięku. Wszystko pogrąża się w wielkim smutku”[9].
Jeżeli zaś chodzi o zapowiedzi
nabożeństw i nawoływanie do modlitwy, to jest to czynione według starego
zwyczaju klekotacami. Klekotac czyli drewniana klekotka lub rzegôtka, należy do grupy instrumentów
perkusyjnych wydających suchy dźwięk przy uderzeniu młoteczkiem lub obracaniu.
Chłopcy w wieku od pięciu do około dwunastu lat, chodzą korowodem po wsi i przy
dźwiękach klekotek nawołują do modlitwy tymi słowami:
„Idźcie
ludzie do kościoła idźcie, idźcie,
Môwcie
ludzie Anioł Pański, môwcie, môwcie.”
Rysunek M.W. - klekotac i rzegótka (2004r.)
Stara
rzegotka (terkotka) mająca ok. 80 lat ( fot. M.W. 2005)
Między tekstami pojawia się znowu dźwięk instrumentów. Chodzą
tak po całej wsi, aby w każdym zakątku obwieścić, że czas na modlitwę i pokutę[10].
Klekotki są zbudowane zazwyczaj z
drewna świerkowego lub bukowego, mają różną wielkość i kształt. Jedne są
zupełnie proste inne mają finezyjny kształt fasoli, jeszcze inne są rzeźbione.
Również grzechotka – rzegôtka – jest z drewna i bywa rzeźbiona
motywami geometrycznymi, roślinnymi lub malowana.
Wielki
Piątek dzień śmierci Chrystusa na krzyżu. Jest to dzień powszedni,
roboczy, jednak w tym dniu według starego zwyczaju rolnicy nie wykonywali prac
w polu, ponieważ nie robi sie z ziymiôm[11].
Nie wolno było szyć i ciąć nożyczkami. Wszystko po to, aby uszanować śmierć
Zbawiciela i jego złożenie do grobu
– do ziemi. Obowiązuje w tym dniu post ścisły od pokarmów i napojów, który
dawniej przestrzegany był bardzo surowo. Spożywano tylko chleb, lub kwaśnicę z
ziemniakami. Posiłki ograniczano do minimum, lub jeżeli ktoś postanawiał to
pościł cały dzień.
Wielki Piątek podczas nabożeństwa o godzinie 15 na pamiątkę
śmierci Chrystusa jest adoracja krzyża. Jest to jedyny dzień w roku
liturgicznym kiedy nie odprawia się mszy świętej. W tym dniu wszyscy wierni na
klęczkach podchodzą do Bożego Grobu, wrzucają ofiarę do skrzynki i całują rany
Chrystusa ukrzyżowanego. Michał Balara rodowity Spiszak z Frydmana w swojej książce „Na Spiszu” tak
opisuje pewne zdarzenie: „Część starszych mężczyzn na Spiszu, a obecnie i
młodzi noszą długie włosy. Pewien staruszek, gdy całował Pana Jezusa, zaczepiły
mu się włosy o koronę cierniową. Góral próbuje odciągnąć głowę, ale nie może, wtedy obiecuje Jezuskowi:
– Puśdze mie, puść
Paniejezusicku, jo ci dom jesce grajcorz, ino mie puść!”.
[1] Nagranie na taśmie
magnetofonowej. Wywiad z Iloną Pietraszek ur. 25marca 1914r w Krempachach
[2] Podała Helena Pietraszek z
domu Malec.
[3] Ten zwyczaj nadal się
utrzymuje.
[4] Podała Ilona Pietraszek od
Wojtuski (przydomek) z Krempach
[5] Podał Franciszek
Pietraszek z Krempach ur. 1936r.
[6] j.w.
[7] Podała Helena Pietraszek z
domu Malec.
[8] A capella – bez
towarzyszenia instrumentu
[9] M. Balara : Na Spiszu, Warszawa 1986.
[10] Zwyczaj ten utrzymuje się
na Spiszu po dziś dzień.
[11] Według przekazów starych
Spiszaków.
czwartek, 26 lutego 2015
Podróż na jedno mgnienie w XIX wiek
Stara walizka
Moja znajoma ma sklep dla hobbystów, często u niej bywam kupując rożne materiały. Niedawno zapytałam ją o walizkę, którą ozdobiła, czy mogłabym ją kupić. A ona na to - przecież zrobisz sobie sama.
Postanowiłam więc zrobić.
Nie miałam walizki tekturowej , bo już wszystkie dawno wyrzucone, ale nabyłam od pana Bogdana i trochę pomalowałam, trochę zrobiłam decoupage.
To była moja pierwsza przygoda z walizką, ale mam ochotę zrobić jeszcze kilka, bo się spodobały moim znajomym. Ich radosne spojrzenia i pochlebne wypowiedzi spowodowały, że już szykuję drugą.
Zapraszam do oglądania i komentowania.
Moja znajoma ma sklep dla hobbystów, często u niej bywam kupując rożne materiały. Niedawno zapytałam ją o walizkę, którą ozdobiła, czy mogłabym ją kupić. A ona na to - przecież zrobisz sobie sama.
Postanowiłam więc zrobić.
Nie miałam walizki tekturowej , bo już wszystkie dawno wyrzucone, ale nabyłam od pana Bogdana i trochę pomalowałam, trochę zrobiłam decoupage.
To była moja pierwsza przygoda z walizką, ale mam ochotę zrobić jeszcze kilka, bo się spodobały moim znajomym. Ich radosne spojrzenia i pochlebne wypowiedzi spowodowały, że już szykuję drugą.
Zapraszam do oglądania i komentowania.
Stara tekturowa walizka od pana Bogdana
Wierzch walizki za kilka dni
Spód walizki
Subskrybuj:
Posty (Atom)



.jpg)
.jpg)



.jpg)



.jpg)